Z komfortu Synapsa do wygodnej szybkości Venge’a.
Fascynacja i podziw dla Venge’a nastąpił podczas premierowych testów Specializeda w Koutach.
Więc zaczynam opowieść o moim uczuciu do maszyny…
Pierwsze spotkanie
Po odstaniu kolejki chętnych do wypróbowania tego cuda wreszcie nadszedł mój czas.
Po ustawieniu siodła, mostka i wkręceniu pedałów, usiadłem. I wtedy zaczęło się zmieniać moje spojrzenie na „wygodny”szybki rower szosowy.
Droga testowa wiodła na przełęcz – 7km pod górę. I wtedy przeżyłem szok – slogan, który przytaczam był faktem:
„VENGE – Szalony zjazd. Wspinaczka pod górę. Sprint do linii końcowej. Jeźdźcy Venge żyją dla takich chwil, a od sprzętu wymagają maksimum pod każdym względem: ma on być połączeniem lekkości, sztywności i aerodynamiki. Powstała z myślą o zawodach kombinacja sztywności modelu Tarmac z lekkością i aerodynamiką SHIV w praktyce okazuje się bezkonkurencyjna.”
Jako, iż jeździłem już na dziesiątkach rowerów i mam pewne doświadczenia, nigdy jeszcze nie jechało mi się tak lekko i płynnie. Podejrzewając więc, że lekkość jazdy wynika z tego, że jadę z wiatrem, zacząłem obserwować liście na drzewach. Okazało się jednak wręcz przeciwnie… miałem lekki wiatr w twarz!
Rower po prostu „płynął”po nierównościach drogi, co dla mnie – użytkownika super wygodnego Synapsa – było szokiem, a każdy watt pchnięty w korby zamieniał się z lekkością na pokonywane metry.
Po testach nadszedł czas analizy, głęboką zadumę oraz wymiany spostrzeżeń z innymi testerami. Wszyscy jednym głosem potwierdzali niezaprzeczalny fakt: Rower jest WYGODNY I SZYBKI. Należy nadmienić, iż kilku z testerów było zawodowcami. Prawdziwymi weteranami szos.
Nie zmieniam filozofii i spojrzenia na rower po 2 godzinach jazdy lecz tym razem stało się inaczej.
Venge jest po prostu inny, bliski doskonałości, a jego design mógłby zaspokoić najskrytsze pokłady próżności (bo chociaż nikt się do tego nie przyzna każdy takowe posiada)
Pożądanie
Rok 2012 – jeszcze na Synapse’ie.
Mający 50 lat na karku człowiek jest ostrożny i wierzy, iż sprzęt który użytkował przez ostatnie 6 lat jest najlepszy i niezastąpiony mimo, iż sklepie stoją i przykuwają uwagę nowe modele Venge’a.
Decyzja
Rok 2013, początek sezonu.
Jest klient na mojego Synapsa! Rower sprzedany! Decyzja co do wyboru jego zastępcy była oczywista i niepodważalna.
Venge – realizacja najskrytszych marzeń jest mój i tylko mój !!!
Pierwsza jazda była trochę nerwowa ale wynikało to chyba po prostu z tremy przed nim… przed Venge’em.
Po drugiej – rozumieliśmy się już doskonale i pokazał co potrafi – dokładnie jak na testach.
TRZY NIEPODWAŻALNE PRAWDY O VENGE’U:
- WYGODA I KOMFORT – o ile można takich słów użyć w stosunku do roweru szosowego. Sprawa komfortu była dla mnie kluczowa. Mimo sztywności i aerodynamiki Venge sprostał moim oczekiwaniom.
- SZYBKOŚĆ – nie wiem jak ci Goście ze Speca to robią ale to im się zawsze udaje!Jak chcą zrobić rower szybki – to jest on szybki ale jak udało im się to pogodzić z komfortem?! Może to niespełna 30-letnie doświadczenie w projektowaniu i produkcji rowerów oraz użycie najbardziej zaawansowanych technologii testowanych przez zawodowców w najlepszych grupach kolarskich sprawia,że rower ten jest absolutnie wart każdej ceny i każdego kilometra na nim spędzonego.
- WYGLĄD– jasne, większość użytkowników powie, że nie ma on znaczenia. Prawda jest taka, że ta sama większość wie, iż ma on znaczenie kolosalne (nawet jeśli nie mówi tego głośno)
Jestem użytkownikiem Venge’a na dobrym osprzęcie i zastanawiam się czy coś jest jeszcze w stanie mnie zaskoczyć w rowerach szosowych…. Być może, choć nie bardzo potrafię sobie wyobrazić co!
Swoje odczucia przelał
Szefo Twomarku Marek Dudkiewicz
