• Testy

Plecak Camelbak

Test plecaka Camelbak


Na początku sezonu 2006 kupiłem w Twomarku plecak firmy Camelbak wyposażony w bukłak.

Decyzję taką podjąłem po doświadczeniach po MTB Challenge z 2005 r., gdzie przekonałem się, że jazda z tylko 1 bidonem umieszczonym w koszyku na ramie nie zawsze się sprawdza w wyścigach wieloetapowych.
Nie był to mój pierwszy plecak z bukłakiem, więc już przed zakupem wiedziałem czego potrzebuję.
Plecak miał być w miarę jak najmniejszy, mieć pojemność bukłaka ok 1,5 l, mieć kieszonkę zamykaną w której miały się mieścić: pompka, 2 dętki, przybornik z narzędziami, dokumenty, klucze.
Z pośród wielu dostępnych modeli udało mi się wybrać taki, który idealnie spełniał moje oczekiwania.
Był mały, miał 1,5 l bukłak i mieściło się w nim wszystko, co chciałem.
Pierwsze próby przeprowadziłem jeszcze na treningach - plecak spełnił moje oczekiwania, nie ciążył, nie powodował zwiększonego pocenia się, siedzi wysoko na plecach, tak że dostęp do kieszonek koszulki jest bezproblemowy.
Dzięki specjalnemu materiałowi z którego wykonane są plecy jest całkiem miękki i równoczenie nie nasiąka potem. Szelki można bez problemu wyregulować, a pozostałe paski można zwinąć i spiąc rzepami, tak że nie plączą się w trakcie jazdy.
Jest wyposażony tylko w pas piersiowy, ale jak już wspominałem siedzi wysoko na plecach więc to w zupełności wystarcza.
Bukłak wykonany jest z całkiem niezłego plastiku. Jest elastyczny i wygląda na bardzo trwały. Otwór do wlewania napoju jest duży, dzięki czemu napełnianie jest wygodne, a równocześnie przy myciu można bez problewmu włożyć rękę do środka i dokładnie wyczyścić wnętrze.
Ustnik jest bardzo wygodny, aby się napić wystaczy go lekko przygryźć, a równocześnie gdy się nie pije, to nic nie cieknie. Dodatkowo jest jeszcze zaworek, tak że na czas transportu można "zakręcić" ustnik, żeby przez przypadek nic nie wyciekło.
Największy problem przy czyszczeniu jest z rurką. Daletego zakupiłem zestaw Camelbaka do czyszczenia.
Następne próby już w pełni "bojowe" przeszedł plecak na maratonach jednodniowych. Tam w pełni przekonałem się, że jest to coś, czego szukałem.
Muszę tu od razu zaznaczyć, że do jazdy z Camelbakiem trzeba się po prostu przyzwyczaić. Największym problemem dla mnie było nauczenie się jak oceniać, ile jeszcze picia zostało w bukłaku, ale już po kilku użyciach nie miałem z tym problemu.
Na MTB Challenge w 2006 r. Camelbak sprawdził się w 100 %. Nie miałem najmniejszego problemu z odwodnieniem mimo bardzo wysokich temperatur i całkiem mocnego tempa jazdy.
Świetnie sprawdził się też na MTB Trophy w Isetebnej w 2007 r.
Do camelbaka przyzwyczaiłem już na tyle, że w wielu maratonach jedniodniowych zabieram tylko camelbak i nawet nie biorę bidonu.
Po 2 sezonach użytkowania zarówno plecak jak i bukłak są w bardzo dobrym stanie mimo kilku spotkań z gruntem, gałęziami itp. Nic się nie pruje, nic się nie urwało.
Zalety:
- mały, lekki i poręczny,
- mieści się wszystko co niezbędne,
- mieści się tylko to co niezbędne, więc nie zabiera się zbędnego obciążenia,
- dosyć duża (w porównaniu z bidonem) pojemność, nie ma problemu z dotankowaniem na bufecie,
- można pić nawet na najtrudniejszym zjeździe dalej trzymając kierownicę obiema rękami,
- nie ma problemu, że na zjeździe się zgubi i nie będzie się miało nic do picia,
- więcej miejsca w kieszonkach koszulki (bo pompka i dętki są w plecaku),
- nie ma problemu z praniem plecaka.
Wady:
- odrobinę pracochłonne czyszczenie bukłaka, przewodu i ustnika.


« Powrót