• Team

Istebna – Finał Suzuki Powerade MTB Maraton & podsumowanie sezonu

Piękna pogoda w sobotę 24 września przyciągnęła do Istebnej sporą rzeszę kolarzy MTB na finałową edycję Suzuki Powerade MTB Maraton.


Ponieważ nie padało już od kilku dni można było się spodziewać bardzo dobrych warunków do ścigania. Trasa tradycyjnie już poprowadzona była na pograniczy Polsko – Słowacko – Czeskim przebiegając po terenie każdego z tych krajów.

Już pierwszy podjazd pod Szarculę ułożył wstępnie stawkę zawodników, później nastąpiły pierwsze zjazdy single-track'ami. Na podjeździe w okolicy Stecówki wyprzedziłem mojego największego konkurenta do 3 miejsca w klasyfikacji generalnej – Jacka Gila, który musiał się zatrzymać, aby naprawić awarię roweru.

Na podjeździe na Ochodzitą tradycyjnie już było najwięcej kibiców, później techniczny zjazd i dalej trasa prowadziła w kierunku Słowacji. Za granicą czekały nas szybkie zjazdy przez polany i krótka wizyta w Czechach. Do Polski wracamy w okolicach Jaworzynki. Tu na bufecie doganiam braci Wiktorów, którzy odjechali mi na początku wyścigu.

Dalej jedziemy już razem w trójkę. Po 3 godzinach od startu znowu jesteśmy w Istebnej i wjeżdżamy na pętlę dystansu giga. Zaczyna się podjazd najpierw na Przełęcz Łączecko, a następnie niebieskim szlakiem na Stożek. Na grzbiecie w okolicy Kyrkawicy ponownie wjeżdżamy do Czech. Pokonujemy stromy zjazd i dojeżdżamy nim do szutrowej stokówki, kolejny stromy zjazd, chyba jeden z najbardziej kamienistych jakim jechałem w ostatnim czasie, trochę single-track'ów. Drogą wzdłuż Olzy wracamy do Polski, wpinamy się w trasę mega jakieś 2-3 km przed metą. Jeszcze tradycyjna sekcja korzeni i jestem na mecie zajmując 9 miejsce open i 5 w kategorii.

Stosunkowo nieduża strata do zwycięzcy M3 – Bogdana Czarnoty zapewnia mi 3 miejsce w generalce i 2 miejsce w klasyfikacji TOP 5 – super – plan na sezon wykonany.

Bardzo cieszę się, że udało się zrealizować plan na ten sezon, jakim było podium w klasyfikacji generalnej. Losy generalki ważyły się do ostatniego wyścigu. Nie było to łatwe zadanie, bo poziom zawodników podnosi się wyraźnie z sezonu na sezon.

Na 11 wyścigów z cyklu MTB Maraton 5 razy zdołałem wywalczyć podium, 4 razy był to najniższy stopień (Dolsk, Krynica Zdrój, Głuszyca, Międzygórze), a raz – w Ustroniu – 2 miejsce. 8 razy zajmowałem miejsce w 10 open.

Dobrze też oceniam moje starty w Świętokrzyskiej Lidze Rowerowej. Z założenia miał to być cykl uzupełniający, z nieco krótszymi trasami w porównaniu do MTB Maratonu. Generalkę udało mi się zrobić bardzo „na styk” i tym bardziej cieszę się, że tu też udało mi się zmieścić na podium. Mimo, że jest to teoretycznie lokalny cykl, wcale nie oznacza, że nie ma się z kim ścigać, wręcz przeciwnie tu też musiałem dać z siebie wszystko, aby zając dobre miejsca. Cenię wygraną open na trudnej trasie w Suchedniowie i 2 miejsce open i zwycięstwo w Elicie w Bielinach. Lekki niedosyt pozostaje po 3 miejscu na czasówce w Kielcach oraz 5 i 6 miejscu w Daleszycach i Zagnańsku. Wyścig w Nowinach był startem, gdzie miałem najwięcej przygód chyba ze wszystkich zawodów w jakich kiedykolwiek startowałem i sukcesem było już to, że dojechałem do mety.

Całkiem nowym doświadczeniem był dla mnie start na 211 km na Salzkammergut Trophy. Myślę, że w przyszłości znowu spróbuję swoich sił na tym dystansie, bogatszy o doświadczenie uzyskane w tym roku.

Bardzo dobrze wspominam też tegoroczne MTB Trophy. Świetna pogoda przez wszystkie 4 dni, super trasy. Trochę szkoda awarii z pierwszego dnia, ale i tak jestem zadowolony z osiągniętego wyniku.


« Powrót